Spotykam się czasem z pojęciem „odkwaszania organizmu”, które krąży w kręgach prozdrowotnych. Chodzi w nim o przekonanie, że nasza współczesna dieta – pełna przetworzonej żywności, mięsa i nabiału – prowadzi do nadmiernego zakwaszenia organizmu. Ci, którzy wierzą w tę teorię, twierdzą, że taki stan objawia się zwykłym zmęczeniem, bólami głowy, kłopotami z trawieniem, słabszą odpornością, a nawet problemami skórnymi. Celem „odkwaszania” ma być osiągnięcie zasadowego (alkalicznego) pH, co rzekomo chroni przed chorobami, bo niby patogeny najlepiej rozwijają się w środowisku kwaśnym. Skąd ten pomysł? Popularność zyskał dzięki różnym interpretacjom prac Otto Warburga, a także postaciom takim jak Robert O. Young, który mocno promował teorie o wpływie pH na zdrowie. W ramach tej koncepcji często używa się też wskaźnika PRAL (Potential Renal Acid Load), który ma klasyfikować żywność jako kwasotwórczą lub alkalizującą.
Jak naprawdę wygląda równowaga kwasowo-zasadowa w ciele? Naukowe spojrzenie
Kiedy mówimy o równowadze kwasowo-zasadowej w organizmie, naukowcy opierają się na pojęciu homeostazy. To po prostu zdolność naszego ciała do utrzymania stabilnego środowiska wewnętrznego. Krew, która jest kluczowa dla całego systemu, musi mieć pH w bardzo wąskim zakresie – od 7,35 do 7,45. Nawet niewielkie odchylenia od tej normy są groźne. Żeby chronić nas przed znaczącymi zmianami pH, organizm ma aż trzy główne systemy:
- Bufory chemiczne: działają od razu, neutralizując kwasy i zasady. To na przykład system wodorowęglanowy.
- Regulacja oddechowa: Płuca w ciągu kilku minut regulują poziom dwutlenku węgla, co wpływa na pH krwi.
- Regulacja nerkowa: Nerki działają w dłuższej perspektywie (godziny do dni), wydalając nadmiar kwasów lub jonów zasadowych i jednocześnie odzyskując wodorowęglany.
Te mechanizmy są niesamowicie skuteczne. U zdrowej osoby dieta po prostu nie jest w stanie znacząco wpłynąć na pH krwi. Co więcej, Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny, podobnie jak wielu ekspertów od żywienia i medycyny, uważa koncepcję ogólnoustrojowego „zakwaszenia organizmu” spowodowanego dietą za mit.
Skąd się biorą popularne metody „odkwaszania” i co o nich myśleć?
Popularne metody „odkwaszania” opierają się głównie na modyfikacjach diety i suplementacji. Zobaczmy, jak się do nich odnieść.
Dieta alkaliczna (Alkaline Diet)
Główna zasada? Spożywamy znacznie więcej produktów uznawanych za alkalizujące niż te kwasotwórcze. Często mówi się o proporcji 80% do 20%. Do alkalizujących zaliczamy większość warzyw (jak szpinak, jarmuż, brokuły, buraki), wiele owoców (nawet cytryny czy jabłka, które po strawieniu działają alkalizująco, mimo kwaśnego smaku), orzechy, nasiona i ziołowe napary. Ograniczyć za to powinniśmy mięso, nabiał, przetworzoną żywność, białe pieczywo i cukier.
Suplementy i domowe sposoby
Często sięgamy po suplementy w proszku lub tabletkach z solami alkalicznymi, jak węglan magnezu czy sodu. Popularne są też krople alkalizujące do dodawania do wody. W domowych sposobach króluje picie wody z cytryną, octu jabłkowego (najlepiej nierafinowanego), kombuchy czy naparów z ziół, np. pokrzywy czy mięty. Zwolennicy tych metod twierdzą, że pomagają one neutralizować kwasy w organizmie.
Zmiany stylu życia
Dodatkowo, często zaleca się jedzenie mniejszych posiłków co 3-4 godziny, picie dużej ilości wody (często tej alkalicznej) oraz wybieranie produktów organicznych i bez GMO. Niektórzy propagują nawet specjalne „kuracje odkwaszające” trwające kilka miesięcy i powtarzane cyklicznie.
